Umiłowana, Toni Morrison

Umiłowana (Beloved), Toni Morrison, przełożyła Renata Gorczyńska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007

Umiłowana

Dopiero co skończyłam czytać książkę Toni Morrison, a już żałuję, że nie przeczytałam jej w oryginale. Jest to powieść złożona, w której język gra niezwykle istotną rolę i mimo wysiłków tłumaczki mam wrażenie, że coś przegapiłam. Zresztą sama Renata Gorczyńska przyznaje, że było to nie lada wyzwanie gdyż powieść ma obiegowy status nieprzetłumaczalnej ze względu na charakterystyczny styl autorki i symboliczność języka. Powieść składa się z fragmentów, pomieszanych kawałków, które czytelnik sam musi połączyć w jednorodną całość. Wzmacnia to wrażenie życia postaci, które nawiedzane są przez duchy przeszłości. Każdy z pojawiających się bohaterów ma swój udział w historii, nawet ten martwy.

Książka porusza wiele drażniących tematów dotyczących niewolnictwa, ale i etyczne oraz moralne prawa matki wobec dziecka czy pana w stosunku do niewolnika. Murzyni postrzegani byli najczęściej przez swych właścicieli jako zwierzęta i „odpowiednio” traktowani. Kobieta była darmowym narzędziem rozrodczym, które produkowało nowych podwładnych. Niezmierzone musiały być cierpienia macierzyństwa, strach przed przywiązaniem i miłością do własnego dziecka, które można w każdej chwili stracić. Taka bezbrzeżna rozpacz spowodowała, że Sethe, niewolnica, której udało się zbiec, wolała zamordować swoją córkę niż oddać ją w ręce swych właścicieli i pogodzić się z losem. Oczywiście ten czyn zaważy na całym przyszłym życiu Sethe i jej pozostałych dzieci.

Kolejnym ważnym wątkiem tej książki jest kolektywna trauma narodu zniewolonego, którego cierpienia łączą wszystkich, ale jednocześnie prześladują. Wspomnienia wymierzanych kar, wymyślnych tortur, narzędzi wymierzania sprawiedliwości przez białych i ich czynów czynią tych ludzi kalekimi emocjonalnie. Niewolnictwo stało się filozofią życia, która dopuszczała najbardziej bestialskie czyny. Każdy z bohaterów powieści został w jakiś sposób dotknięty przez bestialstwo białego człowieka i musi mierzyć się z nim w swoim nowym, wolnym życiu. Przeszłość żyje w teraźniejszości i nigdy nie będzie zapomniana.

 „-Ukradłeś tego prosiaka, prawda?

-Nie, proszę pana – odpowiedział Szósty. (…)

-Zabiłeś go?

-Tak, proszę pana. Zabiłem.

-Zaszlachtowałeś?

-Tak, proszę pana. Zaszlachtowałem.

-Upiekłeś go?

-Tak, proszę pana.

-No. Zjadłeś go?

-Tak, proszę pana. Zjadłem.

-I mówisz, że to nie jest kradzież?

-Nie proszę pana. Nie jest.

-Wobec tego; co to jest?

-To jest ulepszanie pana własności.

-Co?

-Szósty sieje żyto, żeby lepiej rosło. Szósty karmi ziemię, która przynosi lepsze zbiory. Szósty karmi Szóstego, żeby mu się lepiej pracowało.”

Amerykańskie południe w literaturze

Droga

Droga (The Road), Cormac McCarthy, Vintage International

The Road

Wszechobecny popiół , spadający cały czas z nieba, zmienia smak pitej wody, nie pozwala zdjąć maski z twarzy. Uświadamia rozmiar katastrofy jaka miała miejsce i nie daje nadziei na odrodzenie świata. Na Ziemi nie ma już nic, kompletnie nic… tylko ludzie, wygłodniali i wychudzeni walczą o przetrwanie. Przyroda praktycznie przestała istnieć, nawet karalucha nie uświadczysz już w Ameryce (oczywiście, że akcja ma miejsce w Ameryce, przecież to na nią spadają wszelkie kataklizmy). Postapokaliptyczna wizja świata, który chyli się ku upadkowi.

Skoro bogowie przestali istnieć, to tym bardziej moralność i etyka. To świat poza wszelkimi wyobrażeniami. Tu nie ma zmutowanych zwierząt, niezwykłej broni i niebywałych wyczynów. Jest tylko syzyfowa walka o byt, o każdy dzień, o każdy kęs jadalnego pożywienia. Każda czynność staje się heroicznym wysiłkiem, a nie ma tu pompatycznych słów, tylko odrobina nadziei i miłość, która pozwala nie pociągnąć za spust. Miłość ojca do syna, który próbuje zachować resztki człowieczeństwa i ocalić siebie i syna. Ich związek wysuwa się na pierwszy plan powieści, w pozbawionych sentymentalizmu relacjach i wypowiedziach odnajdujemy uczucie, które wiąże najsilniej. Nie znamy ich imion, wiemy tylko, że są dla siebie wszystkim co mają. To dużo w świecie gdzie pewne słowa straciły znaczenie i sens.

Oczywiście zbyt często dopisuje im szczęście, kanibale najczęściej ich nie zauważają albo zostawiają swoje „zapasy” bez opieki, a ojciec ma nerwy z żelaza. Ich podróż nie jest łatwa, ale za każdym razem gdy już tracą nadzieję, odnajdują ratunek. W ten sposób widmo śmierci towarzyszy im zawsze.

Prosty język, „porwane” akapity, nie przysłaniają mocy książki, która trzyma w napięciu i strachu (w każdej chwili możesz stać się czyimś obiadem). Lakoniczne rozmowy ojca z synem uwydatniają ładunek emocjonalny. Ta powieść to ziszczenie najgorszego koszmaru, gdy nie istnieje  już nic, a rozpacz człowieka jest obezwładniająca.

 

Recenzja Matyldy_AB , nie znalazłam żadej niepochlebnej wypowiedzi na temat tej książki. Jak coś wyszukacie, to dajcie znać. 

Kategorie: literatura piękna, Pulitzer 2006