Opowieści ze świata mrówek, Edward O. Wilson, Copernicus Center

MRÓWKI w czasie 150 milionów lat ewolucji odegrały kluczową rolę w ekosystemach pod niemal każdą szerokością geograficzną. Podobnie jak ludzie potrafią współpracować, walczyć czy zniewalać. Budują siedziby ze skomplikowanymi systemami komór i korytarzy, uprawiają ogrody, a nawet hodują inne zwierzęta. Posiadają szereg niezwykłych umiejętności, na przykład:
Pogonomyrmex – uwalniają chmurę alarmowych feromonów, aby wezwać na pomoc swoje współtowarzyszki, gdy dochodzi do konfrontacji z mrówkami ognistymi;
Megaponera analis – najbardziej wojownicze mrówki Afryki, potrafią przenosić w żuwaczkach do piętnastu termitów;
Basiceros – najwolniejsze ze wszystkich mrówek, pokrywają swoje ciała kurzem i śmieciami dla kamuflażu.
Zadziwiające zwyczaje tych niewielkich stworzeń prezentuje wybitny zoolog Edward O. Wilson. Autor zabiera nas w niezwykłą podróż od Mozambiku i Nowej Gwinei, przez wyspę Dauphin w Zatoce Meksykańskiej, aż po dzikie rejony Puszczy Amazońskiej, podczas której z pasją opowiada o swojej trwającej od niemal ośmiu dekad fascynacji tymi niezwykłymi owadami.
Skrawki wspomnień, anegdot, naukowych badań, ciekawych opowieści tworzą ciekawą historię po trosze autobiograficzną, zawsze ściśle związaną z tym gatunkiem zwierząt.
Niektóre fakty podane przez Edwarda Wilsona zastanawiają, i pozostają w pamięci na dłużej – mrówki, które wykradają jaja innego gatunku aby mieć „niewolnice” pracujące dla dobra ich kolonii.
Nie tylko nie wiedziałam, że jest ponad szesnaście i pół tysiąca gatunków mrówek, ale, że może jeszcze być tysiące nie odkrytych.
Czytelnikowi udziela się entuzjazm autora i zachwyt dla tego mikroświata jaki tworzą mrówki. Myślę, że ten naturalista nigdy nie stracił swojego zapału do badania środowiska i dziecięcego wręcz zachwytu, świadczą o tym nie tylko liczne eksperymenty, które przeprowadza, ale ich forma oraz sposób w jaki to robi. Niekwestionowane poczucie humoru jest kolejnym powodem, dla którego warto sięgnąć po tę książkę, nawet jeśli nie jesteśmy fanami mrówek. Po przeczytaniu tej książki nie patrzę już ze złością na mrówki, które jakimś cudem znalazły się w mojej kuchni. Pełna podziwu patrzę jak tropiciele uparcie krążą i szukają pożywienia.











