The Winter King (Zimowy monarcha), Bernard Cornwell, Penguin
Po książkę Cornwella sięgnęłam z pewną dozą zaufania, spodziewałam się sprawnie i ciekawie napisanej powieści. Pisarz jest autorem niezwykle popularnej w Stanach serii o Richardzie Sharpie, zapewniającej zresztą całkiem niezłą rozrywkę okraszoną historią. Tak więc, jeśli chodzi o „The Winter King” to dałam się całkowicie porwać historii autora, jego wizja „prawdziwej” historii Artura jest ciekawa i wprowadza ożywczy powiew do zatęchłej i bardzo już „wykorzystanej” legendy. Właściwie to nigdy nie byłam jakąś fanką opowieści o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu. Pewne pojęcia i nazwy kojarzy większość Excalibur, Camelot czy Lancelot, jednak to Cornwell nadaje im nowe znaczenie.
Wielka Brytania, przełom V i VI wieku, chrześcijaństwo powoli szerzy się wśród miejscowej ludności, jednak dawni bogowie ciągle żyją w pamięci mieszkańców tego kraju. Wieczne najazdy Saksonów oraz waśnie pomiędzy brytyjskimi plemionami osłabiają ojczyznę Excalibura. Pewnego mroźnego dnia stary król Uther doczekał się wreszcie potomka, przyszłego władcy, nad którym piecze obejmie książę Artur. Naszym kronikarzem jest Derfl Cadarn, jeden z jego wojowników i przyjaciół, który postanowił spisać prawdziwe dzieje sławnego księcia a przy okazji i swoje. Ten wychowanek Merlina wiedzie nas krok po kroku przez meandry historii bitew i wojen.
Autor ze swadą przedstawia nam średniowiecze w swoim wydaniu, wiek, w którym panują zabobony i okrucieństwo ludzi. Wojna nie jest przedstawiona jako romantyczne starcia walecznych rycerzy, to walka jednocześnie podszyta tchórzostwem i męstwem. Strach, który opanowywuje wojowników przed kolejnymi potyczkami walczy z wiernością dla władców, troską o rodzinę oraz pragnieniem łupów. Postacie nie są skomplikowane psychologicznie, zwykle dominują w ich postawie określone cechy. Merlin to inteligentny, zgryźliwy człowiek o ciętym języku, Artur choć honorowy bez przerwy toczyłby walki w imię czegoś, targany namiętnościami idealista, Ginewra wiecznie knuje. Muszę powiedzieć, że kreacji Lancelota sama nie wymyśliłabym lepiej, dla mnie ten rycerz zawsze był podejrzany.
Ta powieść to dobra lektura „do poduszki”, na czas relaksu. Żadnych magicznych mieczy, tylko natura ludzka i odrobinę zmitologizowana historia bez gloryfikacji jej bohaterów opowiedziana w sprawny sposób.
polskie wydanie:
cykl: Trylogia Arturiańska (The Warlord Chronicles)
tego autora zrecenzowane na blogu:

Autor: George R.R. Martin





