Kampania reklamowa? – z cyklu „Brak mi słów”

 W aktualnym numerze magazynu "HELLO!" możemy obejrzeć popularne aktorki w rolach swoich ulubionych postaci powieściowych. Sienna Miller jako Natasha Rostova z "Wojny i pokoju", Eva Longoria jako Scarlett O’Hara z "Przeminęło z wiatrem", itd. Aktualne sławy postanowiły w ten sposób dołożyć swoją cegiełkę dla UNICEF-u. Zdjęcia robione były we wrześniu a opublikowano je przed Oscarową galą. Pozując w sukniach od znanych projektantów i  robiąc zabójcze miny naśladują bohaterki klasyki i walczą z analfabetyzmem. I w ten sposób Natasha Rostova dołączyła do ekskluzywnego grona tzw. cover girls.

HELLO!

http://www.hellomagazine.com/magazine/

Zawód: Wiedźma

 

 Zawód: Wiedźma

Zawód: Wiedźma, Olga Gromyko, przełożyła Marina Makarevskya, Fabryka Słów, Lublin 2007

Wolha Redna (czytaj W-Redna), to magiczka na ósmym roku Wydziału Magii Teoretycznej i Praktycznej, w Starmińskiej Szkole Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Bohaterka zostaje wysłana do państwa wampirów z delikatną misją, dość wspomnieć, że przed nią zginęło już kilku doświadczonych magów. Ale dzielna magiczka nic nie robie sobie z tych pomówień i wyrusza badać  nietoperzą rasę, mając przy okazji nadzieję na napisanie pracy zaliczeniowej – „Układ socjalny, życie codzienne i stosunki w wampirzej społeczności”.

W książce mamy możliwość spojrzenia na wampiry od zupełnie innej strony niż zwykle. Pisarka stworzyła świat ciekawy, łamiąc utarte stereotypy i podchodząc do sprawy z poczuciem humoru. Wampirzy gród mieści się za osikowym laskiem ( już sama lokalizacja jest „wyjątkowa”) i przeczy wszelkim pisanym i mówionym podaniom na temat tej rasy. Wobec całej wampirzej mody, która ostatnio zapanowała, książka świetnie się weń wpisuje, nie tracąc nic ze swej świeżości.

Jest to powieść raczej dla młodszych pań, ale i starszym nie zaszkodzi. Mam wrażenie, że autorka dopiero się rozpędza, nie wykorzystała potencjału jaki kryje się w tej historii. Niestety kosztem dowcipu kuleje wiele innych aspektów książki, np. fabuła, portrety psychologiczne postaci czy konstrukcja powieści. Chociaż pisarka przemyca do utworu wiele cennych uwag na temat tolerancji, to mimo wszystko mogłaby się nie skupiać tylko na elemencie komicznym i bardziej skomplikować fabułę. Wszyscy dobrze wiemy czym to się skończy, mięta wisi w powietrzu, a zagadka nie jest trudna. Mam wrażenie, że Gromyko po prostu dobrze się bawiła pisząc tą powieść, ale trzeba jej przyznać, że umie się sprzedać, czytelnik wciągnięty w konwencję „badania terenowego” podąża śladami wiedźmy aż do drugiego tomu.

„Miecz w moim ręku jest straszną bronią. Przede wszystkim dla mnie.”

Wampirzy land pilnowany jest przez strażników, oto na co gotowi muszą być ci wojacy:

„(…) Albo na odwrót… Jakieś egzaltowane panienki… Nagie, tłumami. Że niby wypij mnie, chcę wiecznego życia. Rzucają się na strażników, proponują bezeceństwa. Chłopaki już odmawiają samotnych wart – boją się. (…)

-To nie jest śmieszne – półgłosem burknął wampir.

-To do czego?

-Mówię, że strażnicy nie uważają tego za zabawne. Bić się z kobietami to jakoś niehonorowo. Spełnienie ich próśb jest nierealne. Te histeryczki nie rozumieją, że nieśmiertelność to nie wścieklizna, nie przenosi się przez ugryzienie.”

http://www.fabryka.pl/zapowiedzi.php?id=175&flash=y

Kategorie: powieść młodieżowa / fantastyka

Wolność słowa – z cyklu „Brak mi słów”

Australijski pisarz, Harry Nicolaides, został skazany na trzy lata w więzieniu tajskim, ponieważ znieważył rodzinę królewską w swojej powieści.

W 2005 roku Nicolaides wydał własnym sumptem książkę w 50 egzemplarzach, z czego sprzedało się 7. W 12 linjkach tekstu obraził koronowanego księcia, łamiąc tym samym tajskie prawo. Rodzina królewska w tym kraju jest objęta Lèse majesté (http://en.wikipedia.org/wiki/L%C3%A8se_majest%C3%A9), jednym słowem przestępstwem jest tam bezczeszczenie dostojeństwa i godności królewskiej. I dlatego Nicolades przyznał się do winy, unikając 15 lat więzienia.

http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/7836854.stm

http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/asia/article5544354.ece

Historia świata w sześciu szklankach, Tom Standage

Tom Standage, Historia świata w sześciu szklankach (A History of World in six Glasses), przełożyli Anna E. Eicher i Piotr J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2007

Historia ...

 

 

Tom Standage proponuje czytelnikom nieco inną interpretację historii świata, z perspektywy wybranych trunków i napitków. Śledzi genezę alkoholi, herbaty, kawy i Coca Coli. Przedstawia powody, dla których ludzie preferowali dany „napój” w określonej epoce, historię powstania, zdobywania popularności i konsekwencje społeczno-ekonomiczne. Publikację czyta się szybko i przyjemnie, nie zauważając, że przy okazji przyswaja się sporą dawkę wiedzy. Informacje są przedstawione w ciekawy i jasny sposób, widać, że autor kieruje swoją książkę do szerokiego grona miłośników poszczególnych  napitków. Nie zanudza, wszystko skondensowane zostało do 300 stron (dla mnie to minus, mogłoby być więcej). Śmieszne anegdoty, cytaty i rysunki urozmaicają lekturę.

I tak dowiadujemy się, że przez całe wieki wiele z alkoholi pełniło rolę waluty, o stabilnym kursie, piwem płacono robotnikom pracującym przy budowie piramid (tradycja picia „na budowie” ma dłuższą historię niż myślałam), a rumem handlarzom niewolników.

„Rum stał się niejako szczególnym środkiem płatniczym – walutą, która domknęła „magiczny trójkąt” siedemnasto- i osiemnastowiecznej gospodarki, którego dwa pozostałe wierzchołki stanowiły cukier i niewolnicy. Za alkohol można było kupić niewolników, dzięki ich pracy plantacje obejmowały coraz większy areał i rosła produkcja cukru, a z odpadów pozostałych po rafinacji można było wytwarzać więcej alkoholu. To doprawy samonapędzający się mechanizm!”

Myślę, że do pełnego obrazu brakuje większej ilości informacji na temat społecznych zachowań, obyczajów. Autor nie poświęca też wszystkim napitkom tyle samo uwagi, o jednych pisze mniej, o drugich więcej, przez co wyszedł taki sprint przez historię świata, ale bez zadyszki. Dobrym pomysłem było umieszczenie oddzielnej bibliografii dla każdego rozdziału, to pozwoli co bardziej ciekawskim poszerzyć jeszcze swoją wiedzę. Jedyny problem jaki może stanąć na przeszkodzie złaknionym informacji to bariera językowa, większość podanych książek nie została wydana po polsku.

Czasami Standage trochę na siłę próbuje udowodnić swoje teorie, wzmacniając rolę danego trunku w historii – ale kto wie, może to całkiem słuszna interpretacja?

Książka nie dla abstynentów.

Kategorie: literatura popularno-naukowa / historia / socjologia / antropologia

Zarys dziejów traktora po ukraińsku, Marina Lewycka

Marina Lewycka, Zarys dziejów traktora po ukraińsku (a Short History of Tractors in Ukrainian), przełożyła Anna Jęczmyk, Albatros, Warszawa 2006

Zarys dziejów ...

Maryna Lewycka, córka ukraińskich emigrantów, urodzona w obozie dla uchodźców, do napisania tej książki czerpała pełnymi garściami z własnej bibliografii. Powieść, wielokrotnie odrzucana przez brytyjskich wydawców, po wydaniu w księgarniach trafiła na półki z poradnikami dla rolników i katalogami maszyn rolniczych. To wszystko nie przeszkodziło powieści w zdobyciu nominacji do Bookera (2005), Orange Prize for Fiction, oraz wygrania Bollinger Everyman Wodehouse Prize (nagroda dla powieści komediowej).

Historia rozpoczyna się gdy podstarzały wdowiec-emigrant postanawia ożenić się po raz drugi.

„Dwa lata po śmierci mojej mamy tatko zakochał się we wspaniałej jasnowłosej rozwódce z Ukrainy. Miał osiemdziesiąt cztery lata, ona zaś trzydzieści sześć. Wpadła w nasze życie niczym puszysty, różowy granat, którego wybuch wzburzył zastałe wody i wyniósł na powierzchnię osad porzuconych wspomnień, budząc potężnym kopniakiem rodzinne upiory.”

Ojciec bohaterki sprowadza swoją Wenus w progi domostwa, urozmaicając nudne życie swoich skłóconych córek. Zbulwersowane dziewczyny zawierają pakt o nieagresji i przydługimi naradami telefonicznymi próbują wykurzyć intruza. Tymczasem między narzeczeństwem pełna symbioza, starzec pragnie młodych piersi, a ich właścicielka pragnie pieniędzy i brytyjskiego paszportu. Fabuła niepostrzeżenie robi się nudna i poważna, w niczym nie przypominając „najlepszej powieści komediowej ostatnich lat„. Książka przedstawia gorzkie historie, z kiepsko zawoalowaną krytyką emigrantów i stosunków rodzinnych. Ukraińscy bohaterowie nie wzbudzają sympatii, zniedołężniały mężczyzna snujący się po domu i zanudzający wszystkich opowieściami o traktorach półgąsienicowych, chciwe córki, nie mające na prawdę czasu dla ojca, bezwzględna i sztuczna żona. Karykaturalne postacie nie rozbawiły mnie w żaden sposób, iskrzącego dowcipu nie zauważyłam, śmieszne sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki. Niezbyt przyjemna lektura, skłaniająca do przemyśleń na temat miejsca człowieka zniedołężniałego w społeczeństwie.

Kategorie: belterystyka / powieść obyczajowa

Nowości wydawnicze – styczeń 2009

Późny Gomułka ...

Andrzej Dziurawiec,Późny Gomułka, wczesny Gierek, Prószyński i S-ka

 Ironiczna i dowcipna, przesycona cierpką nostalgią opowieść o dorastaniu, o "cudownych latach" w czasach PRL-u. Andrzej Dziurawiec w literacko mistrzowski sposób przywołuje minione absurdy Polski Ludowej. W swych opowieściach nie jest cynikiem ani prześmiewcą – rewelacyjnie konstruuje, pełną dowcipu i osobistych refleksji, narrację z czasów późnego Gomułki i wczesnego Gierka.

Ciąg dalszy, popularnych ostatnio książek o "złotych" latach PRL-u.

Spacer poranny

Ryszard Kapuściński, Spacer poranny, Agora

 "Spacer poranny" został opublikowany po raz pierwszy w warszawskim dodatku do "Gazety Wyborczej" dwa dni po śmierci reportera. W książce oprócz oryginalnego eseju znanazły się jego trzy wersje językowe (angielska w przekładzie Williama Branda, niemiecka w przekładzie Martina Pollacka i hiszpańska w przekładzie Agaty Orzeszek), a także faksymile maszynopisu z odręcznymi poprawkami autora. Integralną część książki stanowi 17 czarno-białych fotografii, zrobionych w 1996 roku przez Ryszarda Kapuścińskiego podczas jednego ze spacerów po warszawskim Polu Mokotowskim. Esej powstał prawdopodobnie również w 1996 roku. Autor tak napisał w swoich notatkach o jego genezie: "Spacer poranny – zataczam koło swojego życia, okrążam świat 1945-1995."Tekst zainspirował władze dzielnicy Ochota do utworzenia na Polu Mokotowskim ścieżki spacerowej, upamiętniającej Ryszarda Kapuścińskiego.

Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli mistrza.

Tylko czy cena nie jest zbyt wygórowana, jak na wydanie jednego eseju?

Ulice Babilonu

Carina Burman, Ulice Babilonu. Londyńska zagadka, przełożyła Justyna Czechowska, Skrypt

 Londyn. 1851 rok, w którym odbywa się wielka Wystawa Światowa. Do stolicy imperium przyjeżdża egocentryczna i przebojowa Euthanasia Bondeson. W towarzystwie walijskiego inspektora policji pisarka o pasjach detektywa wyrusza na poszukiwania swej młodziutkiej damy do towarzystwa, która zaginęła w wąskich uliczkach Londynu. Spotyka tam żebraków i prostytutki, artystów i panie z socjety. Wszyscy są zanurzeni w grze tajemniczych instynktów i zmiennych żądz. Zło stale miesza się z dobrem, nikt naprawdę nie jest tym, za kogo czytelnicy początkowo go uważają.

Szwedzcy pisarze w natarciu. Kolejne książki z tej serii już w przygotowaniu.

Po śniadaniu

Eustachy Rylski, Po śniadaniu, Świat Książki

Zbiór ośmiu esejów o literackich fascynacjach autora "Warunku". Zaglądamy do Rosji Turgieniewa i Błoka, na Sycylię, gdzie Iwaszkiewicz kończył "Panny z Wilka", do Oranu z Camusowskiej "Dżumy", śledzimy losy Capote’a, Hemingwaya i Malraux. Rylski zaskakuje i… prowokuje. Po wyznaniu, że lektura "Śniadania u Tiffany"ego" to jedna z jego najważniejszych przygód, nie zostawia na powieści przysłowiowej suchej nitki. Opowiada też o magicznym wpływie fizjonomii pisarzy na ich twórczość. Wspaniały, precyzyjny język i niepowtarzalny, osobisty klimat – wyjątkowa książka!

Chińska cena

Alexandra Harney, Cińska cena,. Prawdziwy koszt chińskiej przewagi konkurencyjnej, przełożył Jacek Mikołajczyk, Sonia Draga

"Chińska cena" to zjawisko wyraźnie widoczne na rynkach całego świata. Po krajach takich jak Japonia, Korea Południowa, Tajwan czy Hongkong, Chiny stały się miejscem, do którego największe światowe koncerty przenoszą coraz znaczniejszy procent produkcji przemysłowej. Chińska cena dotknęła już wszystkich i wszędzie. W niniejszej książce po raz pierwszy zjawisko to umieszczono w tak szerokim kontekście historycznym samych Chin oraz tendencji w powojennej światowej gospodarce.
Zjawisko "pięciogwiazdkowych fabryk", epidemia chorób zawodowych, głód energetyczny kraju, mozolny awans społeczny "drugiego pokolenia" ? Autorka doskonale zdaje sobie sprawę, jaką cenę płaciły i płacą Chiny za przyspieszony skok gospodarczy. Wszystkie swoje obserwacje podpiera lekturą fachowych opracowań, obficie przytaczanymi danymi statystycznymi oraz wypowiedziami naukowców i praktyków biznesu, a całość przeplata reportażami dotyczącymi losów konkretnych osób, których dotykają skutki omawianych trendów czy decyzji. Dzięki temu Chińska cena nie jest jedynie suchą analizą, ale opowieścią o ludziach, żyjących w przysłowiowych chińskich "ciekawych czasach".

Made in China.

Pisarz

Philippe Segur, Pisarz w 10 lekcjach, przełożył Wiktor Dłuski, Wydawnictwo Literackie

Pierwszy krok w świat literatury, pierwsza książka, pierwszy wydawca, pierwsza recenzja, pierwsza nagroda i pierwsze … egzemplarze niesprzedane, czyli jak zostać pisarzem, zdobyć sławę i pieniądze.

Jakże groźny i bezlitosny jest świat wydawców dla początkujących pisarzy! Zewsząd pułapki i znikąd pomocy: tu recenzent-morderca talentu, tam pseudoczytelnik na targach, z pomiętą karteczką podsuniętą do autografu, i jeszcze ci weterynarze, którzy nie wiedzieć dlaczego uparli się wyróżnić ambitną powieść własną nagrodą… A wszystko zaczęło się od marzenia skromnego grafika, Phila Dechine’a, który zapragnął zostać pisarzem.

To 10 lekcji wystarczy?

Wampir z ...

Jacques Chessex, Wampir z Ropraz, przełożyła Anna Topczewska, W.A.B.

Historia oparta na faktach. 1903 rok, Ropraz, szwajcarskie miasteczko położone wśród lasów,"w krainie wilków". Rosa, córka sędziego, umiera na zapalenie opon mózgowych. Dzień po pogrzebie ktoś dokonuje gwałtu na jej zwłokach i rozrywa je na części. W pobliskich miejscowościach dochodzi do podobnych zbrodni. Ludzi ogarnia panika. Zaczyna się polowanie na zboczeńca. Głównym podejrzanym jest Favez – alkoholik i dziwak o czerwonych oczach i długich zębach. Zostaje aresztowany i umieszczony w szpitalu psychiatrycznym, aż w końcu trafia do… armii francuskiej. Bohaterem Wampira z Ropraz jest tak naprawdę widmo strachu. Chessex dokonuje analizy małomiasteczkowej społeczności oraz losów odmieńca, pisząc językiem kunsztownym, mrocznym i niezwykle sugestywnym. Książka dla wymagających czytelników o silnych nerwach.
Kolejna historia w "Innych historiach".
A "Ogra" ciągle nie ma.

Czarownice Z Salem Falls, Jodi Picoult

Jodi Picoult, Czarownice z Salem Falls (Salem Falls), Hodder

Salem Falls

To moja pierwsza książka, tej ostatnio bardzo poczytnej pisarki. Po lekturze czuję się zarzucona mnogością wątków, postaci, problemów oraz dat. Już po pierwszych dwudziestu stronach czułam się jak na przyjęciu gdzie nikogo nie znam i wszyscy mi są przedstawiani w kilku zdaniach, a przy następnym gościu ja już nie pamiętam poprzedniego. Z tej mnogości osób wyłania się Jack St. Bride, przystojny, wysportowany, oczytany, inteligentny, mądry, doskonały nauczyciel i trener – a to naprawdę tylko kilka, z jego zalet. Niestety ten ideał sam bez przerwy pakuje się w kłopoty, i jakby tego było mało to dotyczą one zwykle niepełnoletnich, napalonych dziewcząt. Takie historie kończą się więzieniem dla delikwenta, który po odbyciu kary nie ma już szans na normalne życie. I w ten sposób kłopoty mnożą się bez przerwy, jestem pewna, że autorka pisząc tą książkę za motto obrała sobie powiedzenie – nieszczęścia chodzą parami – w przenośni i dosłownie. Jack znajduje swoją drugą połowę, która jest również zdewastowanym psychicznie wrakiem człowieka, Addie.

Lista poruszonych problemów w książce jest równie długa, co lista zalet Jacka: cierpiące matki i ojcowie, zakompleksiona grubaska z pragnieniem zemsty, niesłusznie oskarżony inteligent, molestowanie, zacofanie, głupota, zaślepienie, czary, miłość, małomiasteczkowa moralność (chyba nie wymieniłam wszystkiego). Mimo tej mnogości wszystko ułożone jest w zgrabną całość, którą w miarę szybko się czyta. W trakcie czytania denerwować mogą przeskoki Picoult z jednego punktu widzenia na drugi. Autorka chce pokazać obie strony barykady i usprawiedliwić racje wszystkich bohaterów – zadanie dość ambitne i ciekawe. Książka dla miłośniczek literatury kobiecej.

Salem Falls

Kategorie: belterystyka / powieść obyczajowa / czytadło

My, topielcy, Carsten Jensen

Carsten Jensen, My, topielcy (Vi, de druknede), przełożyła Iwona Zimnicka, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2008

My, topielcy

Przeczytanie tych ośmiuset stron trochę mi zajęło, ale myślę, że warto było. Książka Carstena obejmuje losy kilku pokoleń marynarzy, z portowego miasteczka Marstal. Carsten podszedł do tego ambitnie i podjął się stworzenia książki złożonej, poruszającej wiele tematów, a wszystko na tle szalejącej historii. To nie pierwszyzna dla tego duńskiego pisarza, nomen omen pochodzącego z Marstal, na swoim koncie ma już kilka powieści. Co prawda, nie ryzykowałabym porównywania „Topielców” do „Moby Dicka” Mellville’a, ale jakieś pochwały Duńczykowi się należą.

Autor stworzył wielopokoleniową panoramę dziejów nadmorskiego zadupia i nie zanudził mnie, a biorąc pod uwagę powagę tematów, to niezła sztuka. Powieść obejmuje lata 1848-1945, jednym słowem czas obfitujący w wojny i wynalazki. Cwany autor prowadzi fabułę skokami, przybliża danego bohatera poprzez kilka kluczowych dla jego życia wydarzeń, by następnie pokazać go jako mężczyznę, i jeśli ma szczęście to staruszka (biorąc pod uwagę tytuł, niewielu bohaterów tej książki doczekało się szczęśliwej starości w bujanym fotelu). Nie mogący usiedzieć na miejscu marynarze, pchani są ciągle przez los ku zgubie lub ku przygodzie. I choć nie mają wielu okazji do zaistnienia na dłużej, to potrafią zaskarbić sobie moją sympatię – choćby marynarz Laurids, który podczas wybuchu na statku wyleciał w powietrze i zobaczył „dupę świętego Piotra”

„-Słyszałem o tobie – ciągnął żołnierz. – To nie ty wyleciałeś w powietrze z „Chrystianem VIII” i wylądowałeś na nogach?

– Owszem, to ja – odparł Laurids tonem takim, jakby tłumaczył dziecku. – To dzięki tym butom wylądowałem na nogach. Próbowałeś kiedyś włożyć moje buty? Ważą tyle, co sam diabeł. Ktoś, kto ma je na nogach, nie wytrzyma długo w niebie.

– To jak zmartchwywstanie Jezusa – stwierdził żołnierz.

– Bzdury! – orzekł Laurids surowo. – Jezus nie chodził w marynarskich butach.

– Nie oglądał też zadka świętego Piotra – dodał Mały Clausen.”

Te scenki rodzajowe są napisane z werwą i pomysłem, jedynie upływający „skokowo” czas w książce, czasem rozprasza tok historii – jeśli ktoś szybko czyta to w jeden wieczór może przeskoczyć przez kawał półwiecza.

Na szczęście, mimo wszystkich poważnych tematów podjętych przez pisarza, powieść pozbawiona jest patosu, jeśli dorastanie to ze wszystkimi wstydliwymi konsekwencjami, jeśli wojna to odarta z heroizmu, jak miłość to durna, itd. Dowcip niestety jest tu nikły, ale jak się już pojawia to w niewymuszonym komizmie sytuacyjnym. Mimo całej mnogości bohaterów, wszyscy są oryginalni ze swoimi zaletami i słabostkami, można się jedynie czepić postaci kobiecych, które nie są tak wielowymiarowe jak mężczyźni. Za to chaos narracyjny jest tu nieskończony, autor przemawia przez wszystkie możliwe osoby, występując w liczbie mnogiej i pojedynczej, jako wszechwiedzący i z perspektywy pierwszoosobowej – wręcz dwoi się i troi.

Powieść czyta się dość szybko i przyjemnie – jeśli można tak powiedzieć o 800-stronicowym tomisku. Na pewno rozejrzę się też za pozostałymi książkami z serii Inne Historie wydawnictwa WAB.

Kategorie: literatura piękna / powieść historyczna

Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk

Kroniki Jakuba Wędrowycza, Andrzej Pilipiuk, Fabryka Słów, Lublin 2003

Kroniki

Dla tych, którzy z Wędrowyczem nie mieli jeszcze do czynienia:

Zawód: Egzorcysta, bimbrownik-amator, kłusownik

Miejsce zamieszkania:  Stary Majdan , gmina Wojsławice

Wiek: 80 lat

Wykształcenie : 3 klasy (jeszcze za cara) – dalsze kształcenie nie było możliwe ze względu na pożar szkoły

Strój służbowy: podarte, ortalionowe portki i dziurawe gumofilce

Wędrowycz jest bohaterem jakże swojskim, największym wsiokiem jakiego moglibyśmy spotkać, przynoszącym społeczeństwu największy możliwy obciach. Chyba sam Pilipiuk nie spodziewał się, że stworzy postać tak lubianą przez czytelników. Oczywiście książka ma braki, opowiadania są zróżnicowane poziomem, można było jeszcze popracować nad językiem, ale nikt nie sięga po Wędrowycza by wytykać mu później jego błędy. Czytając godzimy się na pewną konwencję i trzeba w niej pozostać by dobrze się bawić poznając wszystkie przygody bimbrownika.

„Z książki kucharskiej Wędrowycza

Ghost Dog

1) Za pomocą pętli z linki hamulcowej łapiemy średnio wyrośniętego, czarnego samuraja. Należy wybrać takiego z długim mieczem, wówczas mamy od razu rożen…”

„Horroskop na rok bieżący według Jakuba Wędrowycza

Rak

Na horyzoncie wielka miłość. Tylko jak ją usidlić? Doświadczenie uczy, że najlepszy jest lubczyk. Jeśli ta pożyteczna roślinka jeszcze nie rośnie w twoim ogródku, może pora ją zasadzić? Ostatecznie użyj suszonego, też powinien zadziałać. Sprawy finansowe ułożą się jakoś przed znalezieniem miłości i gwałtownie pogorszą zaraz potem. Obsyp ukochaną wyszukanymi podarkami, może poczuje  przypływ miłości właśnie do ciebie? Staraj się uchodzić za osobę majętną, twoja przyszła teściowa będzie ci wówczas przychylna.”

Kategorie: powieść / fantastyka / na poprawę humoru

Bredni ciąg dalszy

W 1982 roku Thomas J. Peters napisał wraz z innym autorem książkę pt. "Poszukiwanie doskonałości w biznesie" – prosty podręcznik, dla stawiających pierwsze kroki na grząstkim gruncie biznesu, naiwniaków. Podręcznik miał rozszyfrować tajemnice sukcesu wielkich korporacji, a wydany został w momencie największego kryzysu w Ameryce. Następne klony były już kwestią chwili.

Już z co bardziej chwytliwymi tytułami.

"The Leadership  Secrets of Attila the Hun" ( Tajemnice wodza Hunów Attyli jako przywódcy)

"Gandhi: The Heart of an Executive" (Gandhi: Serce kierownika)

"Confucius in the Boardroom" (Konfucjusz w sali posiedzeń)

Z jeszcze bardziej przykuwającymi uwagę.

"Moses: CEO" (Prezes Mojżesz)

Dla mistyków:

"God Wants You to be Rich" ( Bóg chce, żebyś to ty był bogaty)

Dla zoologów:

"Lions Don’t Need to Roar: Stand Out, Fit In and Move Ahead in Business" ( Lwy nie muszą ryczeć: wyróżnij się, dopasuj i odnoś sukcesy w biznesie)

Przykłady z książki Francisa Wheena zainspirowały mnie do sprawdzenia jakież to ciekawe poradniki mamy obecnie do kupienia na rynku. Najbardziej moją uwagę przykuły poradniki niemieckie, coś w sam raz na kryzys, w obliczu upadku nowomodnych haseł trzeba zaufać wypróbowanym metodom.

Seneca für Manager ( Seneka dla  menadżerów)

Seneca

Jakby tego jeszcze było mało to mamy i :

Seneca für Gestreßte (Seneka dla zestresowanych)

Seneka

"Platon für Gestreßte" (Platon dla zestresowanych)

Führen wie der alte Fritz.Der Anti-Macchiavelli für Manager ( Zarządzać jak stary Fritz. Anty-Macchiavelli dla menadżera)

Fritz

Goethe – Der Manager