Seks, narkotyki i czekolada (Sex, Drugs & Chocolate: The Science of Pleasure), Paul Martin, przełożyła Anna Dzierzgowska, MUZA 2010

Jak widać, już sam tytuł jest kuszący. Autor twierdzi, że owe niewinne grzeszki, które popełniamy dla własnej przyjemności są konieczne dla naszego dobrego samopoczucia. Czytając tą pozycję naprawdę można się rozgrzeszyć z czekoladowych słabości i złamać niejedną dietę.
Paul Martin, biolog, bierze na warsztat wszystko to co człowiekowi kojarzy się z przyjemnością i próbuje połączyć to wszystko w całość. Oprócz tytułowych rozkoszy autor opracowywuje jeszcze inne używki, hazard, masturbację, sny i dobroczynność drzemek. Wszystko mamy ładnie podzielone i omówione, po rozdziale dla każdej uciechy, do tego jeszcze mamy odpowiedź na takie pytania jak : do czego służy przyjemność, dlaczego lubimy czekoladę. W jednym z rozdziałów opisani są słynni hedoniści, porównując ich ekscesy z naszymi skromnymi, umiarkowanymi realizacjami pragnień można poczuć się świętoszkowato. Jest więc różnorodnie i czytelnik nie może narzekać na nudę.
Martin pisze ciekawie o poczuciu winy jakie często czujemy oddając się ulubionym przyjemnościom. Wiadomo zakazany owoc jeszcze bardziej kusi. Sama pogoń za uciechami jest moralnie dwuznaczna. Trzeba modlić się, pościć i pokutować, być miłosiernym a do tego wszystkiego ubogim. Przynajmniej tak głoszą wszystkie siły religijne i polityczne. Rosnące wpływy na rzecz ewangelizmu i wstrzemięźliwości w XIX wieku spowodowały, że ludzi którzy chcieli zerwać z nałogami pijaństwa czy uzależnieniem od narkotyków, a nie mieli wystarczających sił, postrzegano nie jako chorych, lecz słabych nieudaczników nie mogących dać sobie rady ze swym „problemem”. Biolog jednak nie zajmuje rozważaniem nad etyką jeno po prostu pisze, że zbalansowane i równomierne dawki czystej przyjemności są jak najbardziej dla ludzi wskazane. Pogoń za szczęściem jest nie do zapobiegnięcia, jest wpisana w nasze umysły i geny. Ale trzeba uważać bo to „śliska bestia” i można się uzależnić, zwłaszcza od tej trójcy wymienionej w tytule.
Biolog pisze szczerze i bez fałszywej pruderii.
„Podczas pokazów zdarza się, że samce delfinów wprawiają publiczność w zakłopotanie, kiedy zamiast zjeść miotającego się węgorza, którego otrzymują w nagrodę, używają go jako seksualnej zabawki. Samce delfinów potrafią także masturbować się wspólnie, wsuwając sobie nawzajem penisy w otwory w genitaliach. Słodkowodne delfiny, żyjące w wodach Amazonki, są bardziej bezczelne: zdarza się im wsuwać penis w nozdrza innego delfina. Chciałbym, żebyście mieli te obrazy w pamięci, kiedy znów będziecie oglądać film „Flipper”.”
To cytat z serii zwierzęta też potrafią.
Konkludując Paul Martin do niczego nowego nie doszedł, czasem też zbacza z obranych przez siebie tematów i tekst wydaje się nie spójny. To na pewno bardzo przystępnie napisana książka, która może nam urozmaicić czas, zwłaszcza jeśli dla kogoś przyjemnością jest czytanie. Osoby mocno zainteresowane tematem pewnie niczego nowego tu nie znajdą, to raczej takie swoiste podsumowanie i zebranie luźno krążących w obiegu informacji z kilkoma wnioskami odautorskimi i listą dobrych rad dla hedonistów. Publikację mogę polecić wszystkim poszukującym spełnienia.
seria: Spectrum




Wydawnictwo: Erica



